Ziarnko do ziarnka … czyli kilka słów o edukacji finansowej

0
Rate this post

Biorąc do ręki Finansowy Ninja przestraszyła mnie jej objętość . Przerażała mnie. Ponad 600 stron tekstu okraszone przykładami i ciekawą szatą graficzną. Zbierałem się do lektury niczym pies do jeża, zakładając że trzeba mieć bardzo dużo czasu. Nic bardziej mylnego. Podręcznik bo tak trzeba nazwać tą publikację czyta się szybko. Trochę czasu warto poświęcić na samo przemyślenie wszystkich przykładów w swoich warunkach i ewentualnie przećwiczyć wszystko z innymi parametrami ale 600 stron to w tym przypadku nie wydaje się tak dużo.

Tak naprawdę chyba spodziewałem się chyba czego innego. Może to dlatego, że znam blog Michała i mając już na karku 40 lat potrafię zarządzać tak finansami żeby starczyło na wszystko i jeszcze mieć odłożone jako poduszkę finansową. Czy to znaczy że straciłem tylko czas? Odpowiedź brzmi nie., wręcz przeciwnie był to czas który pozwolił mi na pewnego rodzaju refleksję, czy oby to co robię dobrze i czy mógłbym robić to jeszcze lepiej. Zawsze wychodzę z założenia że dany temat mogę znać jeszcze lepiej, przecież nie zajmuję się na co dzień finansami tylko zupełnie czym innym i warto posłuchać ludzi, którzy znają się lepiej.

Książka zawiera esencje wiedzy z tematu finanse osobiste. Brak jest tak zwanego słodzenia i kombinowania, proste przykłady i konkrety. Pamiętajmy, że przygoda z finansami nie kończy się po przeczytaniu książki, ona jest tylko kierunkowskazem do tego w którym kierunku mamy podążać. Nie da nam gotowych rozwiązań i trików które spowodują, że za miesiąc góra pół roku będziemy milionerami. Autor przedstawia nam efekt kilkunastoletniej pracy i drogi jaką odbył od tego jak zaczął zajmować się własnymi finansami do dnia dzisiejszego. Każe nam ciężko pracować nad tym żeby dochodzić do celu jakim jest nasza wolność finansowa. Książka także nie kończy się na samym słowie wydrukowanym. W środku znajdziemy wiele linków do materiałów dodatkowych specjalnie posegregowanych lub specjalnie utworzonych na potrzeby publikacji. Zdaję sobie sprawę że dzięki temu mamy tylko 600 stronicową książkę nie grubszą. Warto też zaznaczyć że teksty nie są przepisane i poprawioną częścią bloga, one rzeczywiście są napisane od początku.

Podzielam słowa Michała że w naszej szkole brakuje nauczania zarządzania naszymi finansami. Mam nadzieję że kiedyś to się zmieni i o ile nasze dzieci nie mają szansy, to może nasze wnuki będą się w szkole podstawowej uczyć o tym jak mądrze wydawać pieniądze. Na razie zostaje nam uczyć nasze dzieci, a ta książka jest wspaniałym elementarzem.

Jeśli chcesz sprawdzić czy to działa to zachęcam Ciebie do zakupu książki na stronie autora.