Żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce

0

Pamiętacie może ile razy wymawialiście tytułowe zdanie? Ja już nawet nie jestem  w stanie policzyć dani kiedy tak nie mówiłem. Mam takiego doła psychicznego że naprawdę nie dużo mi brakuje do zrobienia sobie coś brzydkiego.  Wpiszcie sobie w przeglądarkę frazę „jak popełnić samobójstwo” znajdziecie tyle wymyślnych sposobów, że normalnemu człowiekowi zjeży się włos na karku.

Można spać spokojnie nie zrobię sobie krzywdy  Na pewno nie przez najbliższe godziny, nim nie skończę tego tekstu. No może trochę dłużej.

Tak naprawdę dzisiaj nie będzie o tym jak się zachlastać bo i po co, świat jest piękny ptaszki ćwierkają, słońce świeci. Kurfa jaki świat jest piękny!  Tak naprawdę dzisiaj  pisząc te wypociny chciałem sam zmotywować się do pisania.  Przez wiele miesięcy zastanawiałem się nad tym dlaczego nie piszę.  Winę zwalałem na to, że nie mam czasu. Nie mam weny (chociaż to tak naprawdę nie istnieja ta wena). Zwalałem także na brak motywacji i brak siły na ty by siedzieć pisać. Potem zwalałem na coś innego, a jak się skończyło to coś innego to już mi się nie chciało. Prawda jest chyba zupełnie inna. Pomysłów do napisania tekstów mam tak wiele że sam Kominek byłby zazdrsny, ale nie będzie bo nawet nie wie że istnieje. Prawda jest taka, że to co chcę napisać to  jestem w takim miejscu, że trudno jest mi zebrać wszystkie myśli. Nie mogę wyjąć kawałka papieru i spisać to co właśnie przepływa mi przez coś co ludzie nazywają mózgiem. Neurony latają a ja siedzę jak ta sierota i tylko szału dostaje. Nie mogę nagrać mojego głosu ponieważ nie mam do tego technicznych możliwości, a poza tym jak słucham tego co nagrałem to zbiera na wymioty. Nie lubię swojego głosu. Emocje kiedy mam pomysł  są naprawdę silne ale nie mam jak je uzwnętrznić. Przychodzę do domu i co ? Siadam przed komputerem i klapa. W głowie pusto. Nic nie wróci tego co było wtedy jak wymyślałem tekst na bloga. Zero emocji totalna pustka. Jakbym był w domu i siedział przed klawiaturą może było by lepiej. Tego nie wiem.

Dzisiaj tak siedzę i zastanawiam się jak to zmienić, czy da się w jakiś sposób żeby zatrzymać emocję ? Na razie nic nie wymyśliłem. Jedynym jak na razie sposobem jest chyba przystanąć  na chwilę, poszukać miejsca gdzie mogę się rozstawić i spisać wszystko too czym myślę. Zawszę mam coś do pisania

Od dzisiaj daje sobie dwa lata pisania. Niby ktoś mądry powiedział że tylko rok wystarczy, ale jestem trochę ambitniejszy i daje na blogowanie. Potem zamykam kramik i idę sprzedawać ogórki.

PS

Zauważyliście może, jak w mediach trąbią  o tych Oskarach? Czy trochę nie mielibyśmy mieć trochę w nosie? Przecież  oni sobie tylko rozdają nagrody.