Ech te dzieci …. a może ech ci rodzice

0
Wpis miał być szybki. Miałem plan i wstępny szkic ale nim się bardziej wgłębiałem to zaczynał się komplikować. O ile w poprzednim wpisie sprawa wydawała się jasna to w tym przypadku już tak nie było. Z jakiej strony bym tego nie opisał zawsze będzie jakieś ale.
Ostatnio przez wszystkie media przetoczyła się historia pewnej pani która zaczęła karmić przy stole w restauracji. Po chwili przyszedł kelner i poprosił żeby przeszła do ubikacji żeby nakarmić dziecko, rzecz jasne że się nie zgodziła nawet po propozycji by usiąść przy ubikacji i wymianie zdań goście opuścili lokal. Nic w tym dziwnego ale sprawa zakończyła się w sądzie. 
Cała ta niby afera i dyskusja toczy się w ramach już ogólnego tematu karmienia w miejscach publicznych. Trzeba jednak tutaj rozgraniczyć ponieważ jest miejsce publiczne jakim jest centrum handlowe, park lub lodowisko i jest miejsce takie jak michodajnia. To więc należy rozgraniczyć to gdzie ta przestrzeń publiczna jest. 
Czy sprawa zasługuje na sąd i specjalne przeprosiny? Raczej nie i ciekawe czy sąd będzie tego samego zdania a dlaczego to moje uzasadnienie.
Po pierwsze czy restaurator miał zwrócić uwagę? Tak bo przecież to jest jego własność i może chciał trzymać standard. Jest wiele takich sytuacji gdzie to jest normalne. Na kolacje w renomowanejrestauracji nie wejdzie się w t-shercie, do dyskoteki mogą nie wpuścić w butach sportowych, albo lakierkach. Zobaczcie ile możliwości będzie dawać wyrok skazujący.
Po drugie czy restaurator powinien wysłać do łazienki ? Zdecydowanie nie. Łazienka to nie jest miejsce do jedzenia. Co najwyżej do zostawienia tego co po jedzeniu zostało. Nawet zasugerowanie krzesełka obok napawa wstrętem. 
Po trzecie czy ta pani powinna wyciągać od razu cyc żeby nakarmić. No raczej nie, ja  nie mam nic przeciwko karmieniu dzieci piersią w miejscach publicznych, sam mam dwójkę i taki widok mnie nie irytuje w większości miejsc i to nie sam proces tylko to czym jest to robione. Więc jeśli będzie to rzeczona restauracja to mam mieszane uczucia nawet jak siądzie przy stoliku obok kobieta w toples. No na jedzeniu skupić się nie da. 
Jak sobie hasam po internetach i słucham opinii to powiem że aż mi się scyzoryk otwiera sam w kieszeni. W większości wypowiadają. Nie chodzi tutaj o edukację o czym wspomniał o tym wczoraj jeden z poczytnych blogerów ale o zwykły zdrowy rozsądek zarówno jednej jak i drugiej strony.
Na pewno sprawę można było załatwić na milion sposobów i sam fakt nagłośnienia nie był potrzebny. Dla mnie samo ciąganie po sądach to paranoja i strata czasu. Czasami ludzie zapominają włączyć zdrowy rozsądek.